•
nie wiem co myśleć na temat dni z rodzaju 'niezwyczajny'.
Bo zwyczajny oznacza jakąś normę, odbieganie od normy może być in plus i in minus.
Coś jest nie tak z tym miejscem, rozrywa w każdą ze stron dziwna siła.
Ciekawe też jest to ,że po takim obfitym w wyprawy miesiącu ciągnęło mnie coś by w miejscu z którego piszę być, a jednocześnie ciągnęło w miejsce inne niż to. Tak czy siak nie czuję się tutaj zbyt dobrze. Nie wiem czy to miejsce ma coraz mniej wspólnego z 'moim miejscem'. Nie ma s.pokoju w tym pokoju.
Tak w ogóle to robię się coraz bardziej konserwatywny, nie wiem czy rozpatrywać to jako pozytyw, wydaje mi się ,że rozumiem ten mechanizm chociaż tak do końca nie wiem co go uruchomiło.
Open'er, Jarocin i Woodstock to piękna sprawa w tym roku szczególnie 2 pierwsze z wymienionych. Na dniach zaczyna się Sziget w Budapeszcie, kilka wspaniale brzmiących dni, ale nie w tym roku, może w przyszłym?
Już w połowie Kostrzyńskiej imprezy czułem takie znużenie tym całym hałasem, kurzem 'szalonymi' 3 dni w roku ludźmi. Starość nie radość, albo inaczej starość to więcej świadomej radości, która bardziej opiera się na jej odczuwaniu niż okazywaniu. Bo to nie musi zawsze iść w parze.
W poniedziałek postawie kolejny krok na obranej zawodowej drodze, nie wiem dlaczego ale ten 'plan' jest w fazie kryzysowej troszkę, chwilowo - wiem, ale może te 3 tygodnie praktyk dadzą mi nowego kopa w tej kwestii. Nie ma się w sumie czemu dziwić, w studio nie byłem z 2 miesiące, spiker-realizator trochę we mnie przysypia obecnie ;)
Stresujące wszystko.
to już któryś dzień mijający mi brzmieniem Yeasayer'a. Dźwięki pełne radości a zarazem niepokoju i dziwnej miejscami sprzecznej energii.
Please don't ask me why - prosty fragment który w utworze Madder Red brzmi jakoś przenikliwie i dziwnie.
Algiz.
Komentuj(1) •
jak gorąco jest na dworze!
nie powiem ,że masakra bo mi to bardzo odpowiada ;> aczkolwiek bez czapki nie wychodź ;>
pojechałbym nad wodę - jakąkolwiek - byle to był otwarty akwen a nie basen bo basenów to ja nie lubię ;)
dzisiaj mecz o 3 miejsce jutro finał. Także wieczory weekendowe są zaplanowane ;)
Bilety na Jarocin zamówione, już nie mogę się doczekać aż przyjdą i pojedziemy :)
A teksty Krzyśka G. to znam dalej :>
Komentuj(1) • brak daty.
tytułu też brak, co widać / albo i nie wyżej.
Czym jest norma?
Przyzwyczajeniem, które mimo formy jest i będzie?
Ja tego nie wiem.
Próbuję obciętymi paznokciami wbijać się, nie puszczać.
Nie puszczam.
Minął mniej niż miesiąc 'wakacji', a w tym czasie przeżyłem już naprawdę sporo. Taka myśl ,że do końca września jeszcze kawał czasu, a życie też jest długie.
Nic mnie nie przeraża.
Open'er był wspaniały pod każdym kątem.
Dał oddech który wypełnił, energię której nie zabierze nikt.
Czas nas uczy pogody.
Układam klocki, jeden przy drugim, tak aby pasowały. Pod moim łóżkiem dalej mam 'skrzynię skarbów' w której klocków jest co nie miara. Prosta zabawa dziecka, jest bardziej metaforyczna niż mogłem, w gruncie rzeczy nigdy nie mogłem przypuszczać.
Dzień ma inny bieg. Miłość nie tylko do muzyki.
Odpowiedzi pełne dźwięków.
Powietrze gładkie, subtelne, pachnące, ciężkie.
Wracam.
Do pisania, do ubierania w słowa myśli.
Proza poezji dnia codziennego.
Ale słowo ma moc. Ogromną.
Rękopisy nie płoną.
Sztuka chwycenia szczęścia, - ej Ty chcę na nowo Cię poznać.
By zboże oddzielić od trawy.
Komentuj(0) • But I got all the time for you, love.
You cannot quit me so quickly.
Teoretycznie już mam wakacje po drugim roku, to ok gdyby nie dzisiaj kinder jajo które miast uśmiechu na mej twarzy tylko politowanie i zdziwienie nakreśliło.
teraz leże sobie na wyrze, Dave Matthews w uszach brzmi, i myślę nad tym dniem, może i całym rokiem.
Burzliwy był, jak to każdy kolejny - w sumie zawsze znajdzie się coś co zachwieje równowagą bardziej lub mniej, zależy to od tego jak się na to człowiek zapatruje, czasem podmuch przewróci kolosa a wichura suche liście oszczędzi.
Jutro pakuję graty, sprzątam mieszkanie i w przyszłym roku już tutaj mieszkać nie będę. Nie było tak źle.
the space between.
Wiatrakiem są myśli, Don Kichawa nie wiem czy jest dobrym przykładem, na pewno może być chodzącą między stronicami przestrogą.
Ale dalej z kartonowym mieczykiem staram się przynajmniej poranić pancerne opakowania tych półproduktów które nie tyle pod nogami, ale z każdej strony.
Jutro idę na przedstawienie, zobaczymy jak będzie. Pozytywne nastawienie miesza się teraz sam nie wiem z jakim.
Za niecałe 2 tygodnie jadę do Gdyni na 4 dni dźwiękowej ekstazy, to w sumie zawsze dodawało mi najwięcej energii i dobrych myśli na kolejny rok czekania na coś 'tego typu'. Mam nadzieję ,że dobra energia będzie dodana a nie do reszty wyssana.
Mało co jest pewne.
Ponoć niepewność jest tym smaczkiem oddychania, nigdy się nie wie co idzie w plecaku jutra a co zostało w worku przy Kolibie.
Dzisiaj się szczerze uśmiechałem, już widziałem bilboardy z radosną nowiną - otóż to, Przystanek się zbliża, jeszcze troszkę ponad miesiąc ogólnie 16, mój 3.
Co do pewności tej na tak lub tej z przedrostkiem 'nie', to ta pierwsza bywa straszna a ta druga zdradliwa. I wybierz tutaj 'mądry' człowieku czy łoić motyką o twardy grunt gdy słońce praży, czy raczej nie.
Ogólnie ostatnio jestem często uśmiechnięty/ nie mylić z zadowoleniem/ więc to jest dobre. (tak mi mówiono)
Uderzająca jest jednak przewaga tego ironicznego :)
Kolorowo, ta.
Jeśli wojna to tylko błękitu z zielenią.
But all the colors mix together - to grey
I live on the corner of Grey Street
and the end of the world.
Komentuj(2) • winem, wiatrem, śmiechem.
Po jutrzejszym egzaminie mam wakacje, mimo naprawdę ładnych wyników w trakcie semestru ta sesja jak na razie wygląda fatalnie. Jutro szansa żeby coś było zaliczone. 2:1 w meczu i bramka strzelona na wyjeździe to jest jednak jakaś zaliczka, chciałbym ją uzyskać. Co mi po średniej ponad 4 (nie nie 4,001) skoro teraz jest jak jest. Ale dawałem radę w sytuacjach gorszych, dam radę i w tej.
Jeśli mogę zaryzykować stwierdzenie ,że życie mnie czegoś nauczyło - to wyszkoliło mnie w kwestii takiej ,żeby nie tracić wiary ,że będzie lepiej. Wydaje mi się ,że tym razem to nie ja sam sobie sypie w oczy piachem, nie wiem czy ktokolwiek podjął się tej zacnej funkcji, to chyba takie zrządzenie wypadków i drobnych pomyłek, lub jak kto woli niedouczeń - co akurat wydaje mi się bezpodstawne, bo pracę wkładałem w to cały semestr.
Towarzyszą mi już od paru dni słowa Andrzeja Zauchy, nawet powiedziałem ,że powinienem je znać dużo wcześniej. Z jednej strony tak, z innej na to patrząc nie wiem co by dawało troszkę myśli i czucia gdyby nie nowe odkrycia-identyfikacje.
Tęsknota we mnie brzmi, słowa mi się odbijają między głowy ścianami, wzrok mi się zasępia, czasem się oczy śmieją ale to wtedy kiedy pomyślę. Żyję myślami o kiedyś, chciałbym żyć myśląc bardziej o jutrze.
A.Nowak śpiewał ,że jutro możemy tacy być.
Może będę?
Na razie uśmiecham się na myśl ,że się kiedyś uśmiechałem.
Komentuj(2) • wtedy gdy słońca mniej a noce bardziej ciemne.
dzisiaj sobie uświadomiłem ,że to już tak wiele dni minęło od usunięcia się spod nóg ziemi.
ciągle czuję to w sobie. Jakaś taka może nie świadomość, ale głębokie prze-konanie/czucie.
Przepier. za przeproszeniem cały weekend, nie mam motywacji do działania, nie przyjmuję jej ze wszystkich źródeł. Poza tym dawno nie czułem się tak pewnie po wyjściu z kolokwium/egzaminu i to nie ta pewność mnie zgubiła sam nie wiem co dokładnie. Rychu by wyśpiewał ,że los trefne karty rozdał.
Dźwięk jest tą nicią która łączy, nie wiem czy tu słowo jest tłem dla dźwięku czy na odwrót.
Indifference, te dźwięki przechodzą przeze mnie i ze mnie też emanują.
Staram się poprzez otwarte okno w słońce patrzeć, aż me oczy nie oślepną.
Usłysze Eddiego. Usłyszymy...
Na statystyce próbowali mi udowodnić ,że nie potrafię liczyć. Próbowali również udowodnić ,że nie znam wzorów. Tak nie stosuję wzorów, natomiast wiem na co liczę. Pytanie czy w obliczeniach nie popełniam błędu.
wiesz.
Komentuj(1) • wiosną, zimą, życiem.
przed chwilą wszystko się skasowało więc wersja beta -->
tydzień sesji właśnie się zaczął, dzisiaj miałem statystykę (jeszcze zaliczenie) no i było jak było, ważne, że to już za sobą i można oddychać.
dni ziemii świetne, świetne uczucie by wśród ludzi których się lubi koncertować się i wchłaniać dźwięki.
teraz w sobotę koncert na który musiałem czekać niecałe 3 tygodnie a spodziewałem się kwadratu tej cyfry i to w miesiącach.
Mam czas na to by patrzeć w górę, ale także na dół na tych małych co spod nóg uciekają.
Mam czas na to by śpiewać, pisać, grać.
Uda się wrócić do tego co dawało radość największą.
Mam czas by czytać, czas by rozmyślać o wojnie błękitu z zielenią.
Mam czas dla siebie. Czas na to co definiowało cztery litery od eS przez Zet po YM. Na pełny tlenu oddech.
Dobra samotność oznacza, że lubisz samego siebie, że przebywanie ze sobą san na sam sprawia Ci przyjemność.
Jeśli lubisz samego siebie, z pewnością znajdzie sięktoś kto będzie chciał uczestniczyć w Twojej dobrej samotności.
Ludzie zadowoleni ze swego życia przyciągają innych, jak kwiaty przyciągają pszczoły.
Nie lubimy ludzi rozczarowanych sobą.
- tak mądrze rzecze Kruczyński Wojciech w książce swej.
Mimo ,że w mieście moim tramwajów nie ma. To błądzą w okół nocy. A rozkłady jazdy tak zmieniają. Nocna trasa. Długa, daleka trasa.
Komentuj(1) • uuu uuu
je je je
Dzień dziecka za nami.
jutro dzień w którym wyjaśni się parę gotujących mi głowę kwestii, może będzie ok.
poza tym to choruję, i czuję się średnio fatalnie, co oczywiście nie wstrzymuje kalendarza i slalom między zaliczeniami odprawiam a sesja już przed oczyma - nie jest metą , jest kolejnym okrążeniem.
co raz więcej zadziwiających a co najmniej zaskakujących sytuacji się obrazuje, nie chcę tutaj używać wielkich słów, pustych słów w ich 2 znaczeniu, ale żywopłot 2 metrowy w koło. Ponoć w koło jest wesołooo ooo.
w garści trochę promieni było, ale miast w czasie teraźniejszym o nich mówić muszę mówić najpewniej w przeszłym, no nie poradzisz.
umiejętność wkręcania sobie ogólnospołecznej winy jest totalnie nie przydatna. Rzekłbym nawet kurwa ,że jest uciążliwa. Ale ,no nie poradzisz.
zastanawiałem się jakiś czas temu czy taki stan odpowiada mi, ale nie mam wniosków,i gdybym rewolwer tylko miał to nie przechodzić koło mnie. Ale z drugiej strony (tak bo zawsze ta 2 strona być musi) to mam twardą poduszkę i łóżko twarde też mam.
Ale ja. je je je je
Ale ja mam wątpliwości lecz jedynie co do metod
Lepsze gazy trujące
Od noży pistoletów.
Tak czy siak tam świeci na zielono przedemną :) Czerwonego koloru nie lubimy i widzieć nie chcemy - i widzieć nie bęziemy, powiedział Szym do Szyma. Zadowolony Szym do niezadowolonego. Dawno nie rozmawiał z tym zadowolonym też, ale to kwestia czasu ;>
Komentuj(0) • godz: 02:36 data: 2010.05.20
es te a gie en a ce jot a
Na samą myśl o historycznej rozrywkowej powtórce odechciewa mi się.
nie wiem jak się z tym faktem czuć, bo nie chcę mówić ,że nie wierzę już w nic.
bo to nieprawdą jest.
ale w tą określoną 'rzecz' coraz ciężej jest oddech posyłać.
Don't look back, don't give up. Pour yourself another cup.
Jestem po Piastonaliach
Robert Kasprzycki i Genesis byli doskonali
reszta też się sprawdziła.
czwartek miły i piątek też bardzo miły.
no i wszyscy tylko czekają aż ta nasza Odra wyleje, nie wiem czy do tego dojdzie czy też nie, pewne jest jedno ,że wiele dobrze kojarzących się miejsc pod wodą teraz jest.
na palcu od ręki to odcisk mam od trzymania noża co u Ukraińców na targu z 5 lat temu kupiłem. Nóż do krojenia, jak by ktoś miał wątpliwości.
a na oczach i uszach to od tego co do okoła.
o nogach nie mówię, bo zdarte aż do tyłka przez spacerowanie między dniami a szukam szukam, dalej mimo wszystko.
pociesza fakt ,że czasu mamy jak powietrza - mamy tylko teraz.
Komentuj(0) • godz: 01:22 data: 2010.04.19
uciekłem do miasta po stopniach z kamieni :)
dzień swą codzienną trasą biegł, i w niezaobserwowanych odcinkach jej skoki w bok wykonał, co przysporzyło na twarzy mej uśmiechu dozę ;)
mijają, to pewne. każdy przynosi coś nowego.
nadchodzący ich zestaw siedmiu szykuje się nad wyraz zapchany, mimo braku paru zajęć rangi 'cięższe' : urodziny radia, dni Opola, i stos innych ciekawych mniej lub bardziej spraw, ze wskazaniem na te bardziej ;>
Kasprzycki jak mi śpiewał i przygrywał tak mi dalej przygywa i śpiewa.
Godzina jest już późna, ale stwierdzić mi przyszło ,że dzień miniony udany.
kończy się ten cały heppening związany z narodową tragedią, którą mimo przekonań politycznych sam bardzo przeżyłem - dni spokoju nareszcie? pamięć trwa.
jak mnie radio cieszyło, tak mnie cieszy bardziej - krok po kroku krok za kroczkiem.
a na luzie jak życiowy samochód śmiga, to pali mniej. Mniej to wpływa na wszystkie podzespoły - a jak się przy tym dymi to jest dobrze. Dobrze.
Czwartek gig radiowy, piątek koncert Hey, środa?!? koncert Dżemu?!?!, sobota - kto wie ;)? niedziela urodziny radia.
lubię mieć zajęcie, lubię skakać i biegać, grać i nadawać :)
coraz bardziej lubie codzienność, z jej średnio-przewidywalnymi anomaliami ;)
P.S. Panno Nie, dziękuję za wpis, odezwij się na gg albo jakąkolwiek znaną nam drogą ;)
Komentuj(2)
|
Zostaw coś od siebie
O autorze słów kilka
Bywało
2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2006 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2005 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2004 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2003 Grudzień
Deviant-Szym-fotencje
KLIK
Piek
Czapla
Zimaq
Tallllka
Poczytuje zawzięcie , regularnie w miarę , och!
• Kaqao
• g4rr3t
• Linka wraz z Liną
designed by Szym
|